Ach, któż nie lubi dostawać prezentów. :) Lubię i ja.
Ale lubię je też robić - bo gdy sobie wyobrażę, że ktoś się uśmiecha na widok zrobionej przeze mnie rzeczy, to tak mi jakoś ciepło na sercu się robi...
.
.
.
Uszyłam dwie zakładki...
Trochę "podekupażowałam" ....
I jeszcze uszyję króliki i sowy dla grzecznych dzieci.
Mikołaje będą miały pełne ręce roboty.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motywy lawendowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motywy lawendowe. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 15 grudnia 2013
środa, 23 października 2013
"Nic szczególnego..."
...tak skomentowała moje twórcze poczynania ostatnio Moja Córka Jedyna.
No tak- nastoletnie córki bywają krytyczne wobec własnych matek. Moja to nawet jest bardzo krytyczna.
Ale cenię sobie to krytyczne zdanie, bo to taki dodatkowy motywator, by być dobrym w tym ,co się robi.
A to właśnie ten chustecznik został skomentowany przez Córcię Moją.
Chustecznik będzie częścią prezentu, który przygotowałam dla mojej koleżanki z okazji urodzin.
Mam dla niej jeszcze chustę robioną na drutach i koszyk z papierowej wikliny.
Zrobiłam jeszcze dwa chusteczniki w lawendowe motywy. To dla innej koleżanki- Pozdrawiam Was gorąco dziewczyny!!!
Wszystkie chusteczniki mają spękania, które nadają im "starości"...
Ozdabianie techniką decoupage daje wiele możliwości. Mam w domu jeszcze świeczniki i doniczki, które potraktowałam właśnie dekupażem.
A ponieważ nacykałam zdjęć - DZIEKUJĘ MADZIU - to pokażę wszystkie...
I jeszcze moja ulubiona mordka!!!
Też uszyta niedawno.
poniedziałek, 7 października 2013
Po miesięcznej przerwie...
...znów coś napiszę.
Trochę zrobiłam- coś tam wyszyłam, coś udziergałam, ale jak tu się czymś chwalić, jeśli się nie ma możliwości zrobienia nawet nędznych fotek telefonem komórkowym...
...padło mi wszystko.
Ale zdjęcia są - jakimś cudem wpadłam na genialny pomysł ( ale nie powiem jaki).
....................
No więc:
1. wyszywanki.
Zaczęłam wyszywać w czasie wakacji, bo potrzebowałam zabrać ze sobą robótkę, która nie zajmuje wiele miejsca.
Kiedy byłam w górach ze szkolną ekipą, w jednym ze sklepów na zakopiańskich Krupówkach, widziałam woreczki na lawendowy susz z tymże motywem. Woreczki podobały się Ewie, chciała je kupić. Namówiłam Ewę, by tego nie robiła ( pewnie górale zadowoleni nie byli, bo dutki zostały w kieszeni "Ewinej", a nie góralskiej) i obiecałam , że wyszyję.
Ewa sama uszyje woreczki i napełni je czym chce...
Dzisiaj Ewa mi powiedziała, że niektóre wyszywanki oprawi i powiesi na ścianie.
Przy okazji wyszyłam kilka prostych motywów dla siebie. Wykorzystam je też do ozdobienia zapachowych woreczków.
Powstają też takie woreczki - granatowy materiał to lniana tkanina.
Wystarczy zszyć , napełnić i przewiązać tasiemką.
Pięknie pachną, choć nie są napełnione lawendą.
Nasuszyłam polnych roślin - krwawnika i wrotycza. Mam też roślinę, której szczególnie nie lubią mole. Pachnie żywicą.
Moja Babcia nazywała ją bagnem.
Woreczki rozdam - to tu, to tam. Będą wspomnieniem lata...
Trochę zrobiłam- coś tam wyszyłam, coś udziergałam, ale jak tu się czymś chwalić, jeśli się nie ma możliwości zrobienia nawet nędznych fotek telefonem komórkowym...
...padło mi wszystko.
Ale zdjęcia są - jakimś cudem wpadłam na genialny pomysł ( ale nie powiem jaki).
....................
No więc:
1. wyszywanki.
Zaczęłam wyszywać w czasie wakacji, bo potrzebowałam zabrać ze sobą robótkę, która nie zajmuje wiele miejsca.
Kiedy byłam w górach ze szkolną ekipą, w jednym ze sklepów na zakopiańskich Krupówkach, widziałam woreczki na lawendowy susz z tymże motywem. Woreczki podobały się Ewie, chciała je kupić. Namówiłam Ewę, by tego nie robiła ( pewnie górale zadowoleni nie byli, bo dutki zostały w kieszeni "Ewinej", a nie góralskiej) i obiecałam , że wyszyję.
Ewa sama uszyje woreczki i napełni je czym chce...
Dzisiaj Ewa mi powiedziała, że niektóre wyszywanki oprawi i powiesi na ścianie.
Przy okazji wyszyłam kilka prostych motywów dla siebie. Wykorzystam je też do ozdobienia zapachowych woreczków.
Powstają też takie woreczki - granatowy materiał to lniana tkanina.
Wystarczy zszyć , napełnić i przewiązać tasiemką.
Nasuszyłam polnych roślin - krwawnika i wrotycza. Mam też roślinę, której szczególnie nie lubią mole. Pachnie żywicą.
Moja Babcia nazywała ją bagnem.
Woreczki rozdam - to tu, to tam. Będą wspomnieniem lata...
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















