Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydełkowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydełkowanie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 grudnia 2015

Niezwykłe zamówienie

Zamówiono u mnie zestaw dla zwierzątka...

Miało to być malutkie gniazdko, w którym 
niemowlę-zwierzątko mogłoby się schronić, 
zwinąć w kłębuszek i spokojnie spać. 

Wymiary niewielkie - 12cm średnicy :)




Zdjęcia nie za ciekawe, robione nocą przy sztucznym świetle :(

..........................

Ale to jeszcze nie koniec zamówienia :
 jeszcze powstanie czerwony kubraczek, zapinany na dwa guziczki
 i błękitna sukienusia bez rękawków.

Dla kogo teraz dziergam? jakie to zwierzątko ?


:):):):):):)

Pozdrawiam serdecznie obserwatorów:)

środa, 18 lutego 2015

Dwa słowa.

"Chociaż dwa słowa napisz, Izula"

Tak mnie wczoraj motywowała Kasia. Wiec stanęłam na wysokości zadania :)

.....................................................................................................................................


Zachciało mi się zrobić biżuterię.

Naszyjnik ten nie jest mojego pomysłu. Właściwie go zreperowałam i zmieniłam przy okazji sznur, na który przyklejone zostały skórzane kwiatki i korale. Bardzo mi się podoba. Będzie dla Joasi :).
Ten całkowicie mojego autorstwa. Szydełko poszło w ruch. I trochę korali. Też Joasia będzie go nosić ( mam nadzieję)


"Blujeski" czyli niebieski jest dla Mej Siostry. Tylko jeszcze nie wiem, czy doszywać koraliki, czy zostawić taki:)

A teraz zrobię dla siebie.
I może jeszcze dla innych :)

wtorek, 16 grudnia 2014

sobota, 17 maja 2014

Lalki

O Pokraczku zwanym Roztropkiem...

Minęło już kilka miesięcy jak dostałam zamówienie na uszycie lalki w marynarskich/morskich klimatach.
Dla chłopca.

Wybrałam tkaniny, zrobiłam papierowy wykrój. Uszyłam i wyszedł... Pokraczek.


Głowa nieforemna, postać co najmniej dziwna... Jedynie kolorystyka może być potraktowana jak morska.
Ostatecznie zamówienie zostało zrealizowane - do chłopca trafił króliczek w morskiej tematyce.
( pokazywałam go już wcześniej).

Ponieważ NIE LUBIĘ wyrzucać rzeczy, które mogą się "jeszcze nadać", postanowiłam Pokraczka jakoś podreperować.

Wydziergałam mu na szydełku kubraczek i beret.



Włosy z lnianego sznurka, szczery uśmiech i poczciwe spojrzenie nadały Pokraczkowi przydomek Roztropek.

I teraz w towarzystwie koszyczków może być ozdobą pokoju w marynistycznym stylu.




O Margolci i Jakby-Tildzie.

Margolcię też uszyłam na zamówienie. Miała mieć też się w co przebrać.







Przy okazji  posiadania w maszynie białych nici uszyłam lalkę wzorując się na wykroju Tildy.
Ale nie wyszła mi ta lalka tak, jakbym chciała.
Wykrój narysowałam od ręki, jedynie przyglądając się prawidłowemu wykrojowi Tildy ( zepsuła mi się drukarka :( i dlatego musiałam rysować ). I dlatego ta lalka to Jakby-Tilda.
Taka jakaś JAKBY-NIE-MOJA.



Ale wszystko przede mną. Poćwiczę i wyjdzie mi Piękna... bo Bestię już potrafię.


I o zwierzętach słów kilka...

Dawno nie pokazywałam swojego kota. To przecież moja przytulanka, więc przy okazji lalkowego tematu wspomnieć o nim mogę.


Siedzi sobie Lucek na komodzie i wygrzewa się we wiosennym słońcu...

Aaa... jeszcze królik w roli lalki. W sukienusi. Słodziak mi wyszedł.



Do następnego razu.
Gorąco pozdrawiam zaglądających i dziękuję, za każdy pozostawiony komentarz.
Iza

czwartek, 8 maja 2014

Chodniki szydełkiem

Zrobiłam ich kilka. Szydełkowanie w kółko jednym ściegiem nie wymaga wielkiego wysiłku umysłowego. Ale świetnie nadaje się do tego, by zająć ręce.


 Czerwono-różowy chodniczek jest najmniejszy , ma średnicę 56 cm.


Mam bardzo dużo różnych kłębuszków. Postanowiłam je "uwolnić".

Ten jest w kolorach zgaszonych beży, pastelowego żółtego z niewielką domieszką rozbielonej ochry... (Ależ się wymądrzam:))
Ma średnicę 62 cm.




Kolejny, największy, o średnicy 70 cm. Najbardziej kolorowy. :)





I jeszcze jeden - w kolorach niebieskim i pastelowym pomarańczowym. Średnicę ma 62 cm.




Wszystkie robiłam kilkoma nitkami. Trzema, czterema czasem sześcioma, dobierałam grubość nici do siebie.
Moje zapasy włóczek uszczupliły się, ale jeszcze za mało...

niedziela, 9 marca 2014

"Mamo, będzie dziś obiad?????"

Takie pytanie dobiegło mnie przed chwilą wypowiedziane przez Nastoletnią Córkę Moją Jedyną.

No tak - wczesne niedzielne popołudnie, matka siedzi przy kompie ( a kiedy zabrakło laptopa, bo Córka potrzebowała pilnie, to tablet też się nadał), obok druty i dziergany od kilku dni sweter pasiasty niemiłosiernie...

Wszystko wskazuje, że obiadu nie będzie....
Oj, będzie, będzie...
Dziesięć minut i start do kuchni.

--------------------

Kwieciście najpierw. I roślinnie . (Boże, co ja plotę. Jakaś głupawka wiosenna??)


Dwa tygodnie temu przycinałam w ogrodzie drzewa i przyniosłam kilka gałęzi do wazonu. To jabłoń.:)

A tulipany...


A tulipany biedronkowe stoją na stole - bo był Dzień Kobiet. :)



Tak wyglądały pierwszego dnia po zakupie - blado i niewyraźnie. Teraz potrafią omamić kolorami.




Teraz o tym co wytworzyłam i podpatrzyłam.
Dostałam stary koszyk wiklinowy. Pomalowałam go akrylówką na biało. Właściwie pobieliłam.


I zdecydowałam, że będzie to koszyk na sztućce.
Zauroczył mnie pastelowy koszyk na sztućce zrobiony przez Agnieszkę Niebieską. I sposób w jaki go zrobiła. Musiałam spróbować i ja.

Wyszło tak:




A w zestawieniu z wikliną jest naprawdę wiosennie.






Maszyny do szycia już naprawione, więc coś szyję.
Króliczki - u mnie mają chyba dożywocie.



Która godzina??
Mój czas dobiegł końca...

 Pozostałe rzeczy pokażę później.
Teraz marsz do kuchni :)- między innymi będą kluski śląskie zwane przez domowników moich kluskami z dziurką.

A potem spacer:)). Pogoda jest cudna!

Miłej niedzieli.