Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zimowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zimowe. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 grudnia 2015

Śnieżynki z odzysku




Przyszedł mi dzisiejszym rankiem taki pomysł do głowy.





Całkiem nietrudne, potrzebna jest jednak podstawowa umiejętność szydełkowania.
 Do zrobienia śnieżynek wykorzystałam plastikowe kółka od karnisza, resztki białej włóczki, 
cekiny, ozdobną wstążkę i filc.


Plastikowe kółko należy obdziergać wełenką za pomocą szydełka,
 potem zrobić pikotki, czy inne falbanki.

Ozdobić cekinami, guziczkami, koralikami - jak kto woli i co pod ręka posiada:) 










Limitowana edycja - mam mało kółek i białej włóczki.
Zawisną na tegorocznych choinkach u najbliższych.

wtorek, 2 grudnia 2014

Ozdabiania ciag dalszy

Mikołaje i renifery robię już drugi rok. I jeszcze mi się nie znudziły.



A to nowość.
Zawieszka - o raczej zimowym charakterze niż bożonarodzeniowym.









Dwa domki- inspiracja z netu, ale formy zupełnie moje :)




Tyle na dziś.
Pozdrawiam, wszystkich zaglądających:)

czwartek, 6 lutego 2014

Najpiękniejsze zimowe obrazki.

Przyznam Wam się, że mogłabym być ornitologiem.
Bo lubię ptaki.
Obserwuję je przez cały rok i mam kilka ulubionych gatunków.

Zimą na mój parapet przylatują sikorki bogatki. Poprzedniej zimy pojawiała się też para sikorek modraszek i jedna sikorka sosnówka. W tym roku ich nie ma - pewnie nie przeżyły do tego sezonu dokarmiania. Szkoda.

Ale najpiękniejszy dla mnie widok zimowy to gile.
Czerwone, kontrastujące z bielą śniegu.
Widziałam je siedzące na jesionach i wyjadające ich nasiona.
Albo też na śniegu siedzące, zbierające nasiona, które wysypał wiatr z jesionowych osłonek.


Udało mi się zrobić kilka zdjęć.




















Wróciłam do domu i na podwórku przywitała mnie sroka.
Śmieszka, przekupka.






Niedługo wiosna...
Ja to czuję.
Dzień dłuższy, wróble głośniej ćwierkają,
Sikorki częściej śpiewają.
Podobno od 14 lutego niektóre ptaki łączą się w pary i zaczynają budować gniazda.

Odlecą gile. Ale przylecą inni.
U mnie na wsi z łatwością można zobaczyć stada czajek, majestatyczne żurawie, dudki.
A w maju usłyszeć słowiki.

Ale o tym opowiem kiedy indziej...

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Szylkretowa kotka i obsesja tworzenia

Zabieram się do pisania i już towarzyszy mi mój kocur Lucek.
 Drzemie sobie obok mnie i głośno mruczy. Co chwila kładzie łapę na klawiaturze, albo dotyka laptopa, bo domaga się pieszczot. Gdybym pisała na komputerze stacjonarnym, na pewno wskoczyłby na biurko i usiadł tak, by skutecznie zasłonić mi ekran. Gdy za długo nie zwracam na niego uwagi - przewraca się na grzbiecie i pokazuje swoje wdzięki.
To z pewnością mój kot. Inni domownicy nie dostąpili zaszczytu, by Lucek dobrowolnie poddawał się ich pieszczotom.
......
Weekend miałam spędzić pod znakiem pisania  i uzupełniania semestralnej dokumentacji szkolnej. Trochę nadgoniłam , tą znienawidzoną przeze mnie, biurokratyczną robotę. Ale NIE  udało mi się niczego nie uszyć i nie zacząć jakiegoś nowego projektu.


Bo u mnie na wsi taaakaaa zima.
Więc dziergam na drutach- zawsze zimą dziergam.

No to dziergam : dla Gosi, dla Ani, dla Oli, dla Klaudii i dla siebie...



Ale dzierganie muszę przeplatać szyciem. Potrzebuję projektów na proste zabawki - takie co to tylko jeden szew zszyć, wypchać i zaszyć dziurkę i gotowe.

Poszperałam i uszyłam takiego cudaka. Dzieci orzekły, że to Mrówkojad. ( Lucek mi znowu kładzie łapę na klawiaturze...)



 Mam w zanadrzu jeszcze inne pomysły. ale naprawdę nie będę ich realizować teraz, poczekam do ferii.
Jeszcze w międzyczasie szydełkuje sukienkę-spódnicę ( to zależy od potrzeb...) dla pewnej lalki, która będzie urodzinowym prezentem dla mojej bratanicy.

I szyję ręcznie - wyszywam.
Sowy-przypinki w wielu kolorowych wersjach. Do koloru, do wyboru.


Czyż nie ogarnia mnie obsesja tworzenia!! Swoiste ADHD, albo nudzi mi się niemiłosiernie pewnie...
Czy to już trzeba leczyć, czy jeszcze mogę bezkarnie cudować?

......................
Na swoje usprawiedliwienie napiszę, że między kolejnymi zdaniami w mojej głowie rodzą się pomysły na obiad jutrzejszy. Musi być łatwy do podgrzania i podania, ponieważ będzie to zadanie  Mężamojego. No to jakaś zupa, albo niby-gulasz do makaronu bądź kaszy... Zaraz ugotuję.
.......................
I jeszcze kilka słów o tej kotce szylkretowej.
 Oto ona - Keri, tak się nazywa.


Na kuchennym parapecie.
Przy grzejniku, cieplutko.

Sprawdza czy wszystkie zakupy wypakowane.


Szylkretowa, czyli kolorowa, lekko cętkowana, nakrapiana.
Szlachetna tylko z nazwy własnego umaszczenia. Poza tym pospolita, miaucząca ( a Lucek cichy, z rzadka miauknie pojedynczo). Nie przepada za suchą karmą, woli parówkę i mleko ( Lucek jada tylko suchą i puszkowaną, a ludzkie jedzenie może stać na stole cały dzień).
I najważniejsze - ONA jest kotką wszystkich, najmniej moją. Przychodzi na zawołanie do Mężamojego. I się łasi, i mruczy. ( Lucek raczej nie, chyba, że mnie nie ma w domu).

Koty- tak rożne z charakteru , jak z wyglądu.


Dobrze, że z nami mieszkają. Mamy jeszcze szaloną labradorkę - także czarną.
Idę gotować na jutro.
Pa!

czwartek, 9 stycznia 2014

Las jesienną zimą

    Byłam na wycieczce. W okolicznym lesie.
Las wcale nie zimowy - a przyroda jakby nie do końca uśpiona...





















Chrobotkowy las jest moim ulubionym...





Bobrza zapora.


Zdjęć narobiłaaaam.
A no właśnie: byłam bardzo grzeczna w minionym roku i Mikołaj przyniósł mi pod choinkę aparat fotograficzny.
Teraz uczę się robić zdjęcia - i dlatego jest ich tak dużo tutaj. Ćwiczę sobie. :)

wtorek, 7 stycznia 2014

Styczniowy brak weny...

...dopada mnie każdego roku, tak myślę.
Nie mam pomysłów na zajęcia techniczne z moimi uczniami - no zwyczajna A-KREATYWNOŚĆ.
W poszukiwaniu inspiracji przeszukuję internet.
 Znalazłam bałwanki. Co prawda śniegu ni ma - ale przecież to styczeń i może spadnie. Więc bałwany śniegowe na czasie mogą być.

Znalazłam takie cudaki :



I jeszcze takiego :


Te też ciekawe, ale nie mam pewności czy uczniowie przyniosą materiały, by zrobić je w szkole...


No i pogłówkowałam i wymyśliłam takie bałwanki.






Wykorzystałam plastikową butelkę po płynie do płukania, której nawet nie malowałam na biało. Oczy i nos są naklejone ( to kolorowy papier samoprzylepny). Kawałek tkaniny w kratkę stanowi szalik bałwana, patyk i kilka kolorowych guzików- i gotowe. Wszystko przyklejałam klejem uniwersalnym.
Ten mniejszy bałwanek zrobiony jest ze szklanej butelki pomalowanej farbą akrylową, czapkę ma ze starej dziecięcej skarpetki, a oczy, nos, uśmiech i guziki zrobiłam z folii samoprzylepnej (tak jak u większego osobnika).
Na najbliższych zajęciach będę tworzyć podobne postacie z uczniami w szkole. A żeby zajęcia przebiegały zgodnie ze sztuką nauczania zrobiłam "modele pokazowe".
Postaram się wykorzystać do tworzenia bałwankowej rodzinki buteleczki po jogurtach ( typu aktimelowego). A może jeszcze coś mi przyjdzie do głowy w trakcie tworzenia.

No to do jutrzejszych lekcji jestem przygotowana - idę spać...